Unia rozgromiła Czarnych

Unia Nowa Sarzyna – Czarni Lipa 10:0 (5:0)

bramki: 1:0 Eryk Sarzyński (2.), 2:0 Krystian Błajda (9.), 3:0 Eryk Sarzyński (11.), 4:0 Dariusz Łoin (19.), 5:0 Michał Madej (34.), 6:0 Michał Madej (50.), 7:0 Wojciech Filip (60.), 8:0 Patryk Wiatr (79.), 9:0 Marcin Pieróg (83.), 10:0 Eryk Sarzyński (90.).

Unia: Żuraw, Pieróg, Łoin, Wośko (70. Kowal), Jandziński, Iskra, Grześkiewicz, Wiatr, Madej (56. Filip), Sarzyński, Błajda (70. Kępa).

Spotkanie 28. kolejki pomiędzy liderem a zamykającymi tabelę Czarnymi rozpoczęło się od odśpiewania hymnu narodowego z okazji Święta Konstytucji 3  Maja. Już w swojej pierwszej akcji Unici zdobyli gola, Madej zagrał do Sarzyńskiego, ten obrócił się z piłką i precyzyjnym strzałem przy prawym słupku pokonał bramkarza. Za chwilę Wiatr wyłożył piłkę Błajdzie, ale ten pogubił się i nie czysto trafił w piłkę. Kilka minut później Błajda się zrehabilitował i głową zdobył bramkę na 2:0. Piłka odbiła się od poprzeczki, a następnie za linią bramkową. Asystował w tej sytuacji Jandziński. Niedługo po wznowieniu gry, Sarzyński strzałem sprzed pola karnego w długi róg podwyższył na 3:0. Kilka minut później Iskra z dystansu przymierzył w okienko, ale golkiper zdołał wybić na róg. Wrzutkę Sarzyńskiego z kornera skutecznie wykończył Łoin i było już 4:0. Na piąte trafienie trzeba było poczekać nieco dłużej. Alan Grześkiewicz wysokim podaniem wypuścił Madeja, a ten umieścił piłkę w siatce obok interweniującego bramkarza. W końcówce pierwszej połowy Unia mogła pokusić się jeszcze o następne trafienia, ale zabrakło skuteczności i zdecydowania. Po kilku minutach gry drugiej połowy, Madej dostał dobre podanie i w sytuacji sam na sam zdobył drugiego gola w tym spotkaniu. Na 7:0 podwyższył wprowadzony kilka chwil wcześniej Wojciech Filip, który wykorzystał znakomite podanie Błajdy. W kolejnych minutach swoje okazje mięli, m.in. Sarzyński i Grześkiewicz, ale dopiero wrzutka z prawej flanki Kępy do Wiatra przyniosła efekt. Ten drugi wpakował piłkę z pięciu metrów do bramki i podwyższył prowadzenie swojego zespołu na 8:0. Dziewiątego gola dorzucił kapitan Marcin Pieróg, który niczym rasowy napastnik wyszedł sam na sam po podaniu Sarzyńskiego i strzałem po ziemi w lewy róg nie dał szans golkiperowi Czarnych. Dzieła zniszczenia dopełnił ten, który zaczął strzelanie Eryk Sarzyński – po jego uderzeniu piłka odbiła się od rąk bramkarza i zatrzepotała w siatce.

Bramki ze spotkania:

Inne artykuły

Zostaw komentarz